Przez wiele lat prowadziłam zajęcia, warsztaty, terapie, podczas których wykorzystywałam rożne zabawy i aktywności sensoryczne. Obserwowałam też, które z propozycji wywoływały efekt wow i uśmiech na twarzach dzieci. Stąd lista moich pewniaków czyli sensomotoryczny ‘must try’ ;P. Co ważne wcale nie potrzeba do nich super gadżetów. Wystarczy to, co zwykle mamy pod ręką w salonie lub w kuchennych szafkach. Zatem przed Wami zestaw pomysłów w sam raz na aktywności w czasach izolacji. 🙂

Co najbardziej uwielbiają dzieciaki? Które zabawy, oprócz tego, że wspierają rozwój i stymulują zmysły, dostarczają najwięcej endorfin i czystego funu. Oczywiście według najmłodszych testerów. 😉 Tak, tak wszystkie zabawy zostały sprawdzone na dzieciach – bez obawy żadne na tym nie ucierpiało…;D

FAKTUROWY TOR SENSORYCZNY

Jest to uniwersalna zabawa uwielbiana już przez niemowlaki, co wielokrotnie mogłam zaobserwować podczas moich zajęć Smyko-Multisensoryka®. To stały i obowiązkowy punkt mojego programu.

Tor sensoryczny można zbudować z różnego rodzaju elementów fakturowych, po których dzieci mogą chodzić stopami, a także na czworaka, turlać się, pełzać czy po prostu dotykać rączką przy wsparciu rodzica. Są nimi:

  • Poduszki, poduchy o różnych wypełnieniach i fakturach.
  • Woreczki sensoryczne tiulowe oraz te standardowe/ czyli materiałowe woreczki wypełnione różnymi materiałami sypkimi.
  • Dywaniki łazienkowe, podkładki prysznicowe i do wanny o różnych fakturach i strukturach.
  • Dywaniki, resztki wykładzin, wycieraczki pod drzwi.
  • Kuchenne podkładki na stół, poduchy na krzesła czy podkładki do zlewu.
  • Plastikowe pojemniki lub pudełka wypełnione różnymi materiałami, dzieci mają za zadanie przechodzić z pudełka do pudełka. Do pojemników, możemy wrzucić praktycznie wszystko: kasztany, szyszki, skrawki materiałów itp.
  • Profesjonalne dyski sensoryczne, krążki fakturowe, jeżyki, płytki o różnych fakturach, maty fizjoterapeutyczne.
  • Gotowe ścieżki sensoryczne tworzone z różnych elementów fakturowych.

A także innych elementów które będą skłaniać dzieci do wykonywania różnorodnych aktywności: przejście po ławeczce, linie, skakance lub naklejonej na podłodze taśmie. Przejście po kształtkach, wdrapywanie się po schodkach, przerolowanie ciała po wałku lub piłce, czworakowanie w tunelu lub dużym pudle, pełzanie pod krzesełkiem czy stolikiem. Omijanie, okrążanie butelek wypełnionych wodą. Slalom wokół ustawionych linii krzesełek lub pluszaków. Wskakiwanie w szarfy i koła hula-hop. Wdrapywanie się na worki sako, wchodzenie po drabinkach. Przechodzenie po nierównej powierzchni np. poduszkach, kocach, kołdrach. A także skakanie po materacu, turlanie się po nim i inne.

Tor sensoryczny powinien mieć elementy fakturowe oraz zachęcać do ruchu i wysiłku. Dzieci uwielbiają tego typu zabawy, zwłaszcza w deszczowe i pochmurne dni, gdy wyjścia z domu są mocno ograniczone. Także idealne na nasze aktualne warunki. 😉 A rodzice mogą bawić się razem z dziećmi lub w tym czasie napić się kawy. 😉

2. PRZESYPYWANKI

Są to obok ścieżek sensorycznych, jedne z ulubionych zabaw dziecięcych. Ich początek to zwykle piaskownica oraz domowa kuchnia, jeśli oczywiście dziecko ma taką możliwość. Te aktywności polegają na przesypywaniu, mieszaniu, wybieraniu, robieniu babek, co jest czynnością kapitalnie stymulującą różne zmysły.

Obok stymulacji dotyku, zabawy w przesypywanie rozwijają koordynację ruchową, koordynację wzrokowo-ruchową, motorykę małą, cierpliwość i koncentrację uwagi. Mają jeszcze jeden bardzo niedoceniany walor, obserwowany przez wszystkich prowadzących zajęcia sensoryczne oraz rodziców. Niesamowicie relaksują i wyciszają. Wielokrotnie obserwowałam, jak najbardziej nadruchliwe i niewspółpracujące maluchy, włączały się do wspólnej zabawy oraz bardzo wyciszały przy tego rodzaju aktywnościach.

Do zabaw w przesypywanie potrzebujemy pojemników, tacek oraz materiałów do przesypywania: kasze, mąki, makarony, ryż, fasola, groch, piasek, kasztany, żołędzie, korki po winie, mokry piasek domowej roboty itp. Zabawę urozmaicą drobne przedmioty ukryte w materiale sypkim, zabawki, szczypce, sitka, kołowrotki, lejki, foremki do robienia babek, łyżki, czerpaki, pojemniki (do robienia kostek lodu) do segregacji itp. Czyli wszystko to, co możemy znaleźć we własnym domu.🙂

Tutaj załączam Wam trochę inspiracji na różne zabawy z makaronem.

3. ZABAWY BRUDZĄCE

“Szczęśliwie dziecko to brudne dziecko”, jak mawiał klasyk. 😉 Ale niestety nie wszystkie dzieci lubią się brudzić. Są dzieci z nadwrażliwością dotykową, które za nic w świecie nie dotkną palcem farby czy glutka. I dla tej grupy dzieci, proponuję używanie tzw. mediów – czyli przedłużaczy, jak patyk, łyżka, szczypce, chochla, sitko itp. Tak czy inaczej, brudzenie jest wskazane, więc naszym zadaniem jest stwarzanie dzieciom okazji do oswajania tego tematu. 🙂

Czym można się brudzić? Aaa wszystkim, co brudzi, i oczywiście jest bezpieczne. Błotem, jedzeniem, plasteliną, ciastoliną, plazmami i glutkami, masami sensorycznymi itp. Bardzo ważne są także zabawy wodą (w różnych stanach skupienia i temperaturze), która może nie brudzi, ale moczy oraz stymuluje termicznie, co też bywa wyzwaniem.

Poniżej zestaw godnych uwagi przepisów na masy sensoryczne, które znajdziecie na moim blogu 🙂

4. WOREK ZE SKARBAMI

To zabawa, która ma w sobie element niespodzianki, zaskoczenia i wyczekiwania. Bardzo lubię bawić się w nią na szkoleniach, warsztatach, które prowadzę oraz ze studentami studiów podyplomowych. 🙂 Jest naprawdę prosta i zarazem genialna propozycja w jednym. Wystarczy zwykły worek, pudełko z dziurą na rękę lub nawet damska torebka. Do worka wrzucamy różne rzeczy o różnorodnych fakturach. Osoba, która odgaduje, musi bez użycia wzroku odgadnąć jaki przedmiot dotyka. Lub określić jego cechy: kształt, ciężar, materiał z jakiego jest wykonany czy fakturę. U mnie sprawdza się podczas jazdy tramwajem, sensocórka uwielbia odgadywać, co znajduje się w mojej torebce. A jak można się domyślić nie jest to łatwe zadanie. 😉

Zabawy różnorodnymi fakturami doskonale stymulują zmysł dotyku. Dobrze gdy dzieci już od okresu niemowlęcego mogą doświadczać przedmiotów: miękkich, twardych, ostrych, kujących, puchatych, delikatnych, szorstkich, śliskich czy chropowatych. Bardzo ważna jest dostępność i różnorodność bodźców dotykowych w rozwoju każdego małego człowieka.

5. ŚCISKANIE, SIŁOWANIE, UGNIATANIE

Ten rodzaj zabaw jest najbardziej niedoceniany przez współczesnych rodziców i pedagogów.  Są to aktywności, które symulują propriocepcję czyli zmysł „świadomości naszego ciała”. Przekazuje on informacje w jakiej pozycji znajduje się nasze ciało, jego poszczególne części oraz w jaki sposób poruszają się one względem siebie. Bodźce proprioceptywne odbierane są przez receptory umiejscowione m.in. w mięśniach, ścięgnach czy strukturach okołostawowych. Zmysł czucia głębokiego stymulujemy m.in. poprzez: ucisk, rozciąganie, przepychanie, przeciąganie, ściskanie czy dźwiganie.

Stymulacja układu proprioceptywnego ma także pewien skutek uboczny acz bardzo pożyteczny dla naszego organizmu. A mianowicie uspokaja, wycisza i relaksuje układ nerwowy. Są to więc zabawy i aktywności, które bardzo polecamy nadaktywnym, „rozbrykanym” oraz przebodźcowanym maluchom. Ja osobiście uważam, że są to jedne z najbardziej niedocenionych aktywności, i polecam je w codziennym życiu domowym,  żłobkowym czy przedszkolnym.

Podczas moich zajęć często przynosiłam maluchom cały pojemnik gniotków, piłeczek do ściskania/ tzw. antystresek, sprytne ciastoliny, ciężkie zabawki, maskotki z sensorycznym wypełnieniem. 🙂 I były to jedyne zajęcia, na których maluchy w wieku 1-3 bawiły się na dywanie przez 20 minut! W ciszy i skupieniu, przerywanym jedynie odgłosami zachwytu i wooow 😉 Rodzice z resztą podobnie. 🙂

Polecam wszelkiego rodzaju zabawy proprioceptywne czy to w formie ugniatania, ściskania ciastoliny, piłeczek, zabawek, którym wychodzą różne niespodzianki po ściśnięciu. Robienie własnoręcznie przygotowanych gniotków i zabawy nimi. Na blogu umieszczałam już m.in. przepis na fajne, wodne gniotki. A także stymulację czucia głębokiego poprzez baraszkowanie i zabawy ruchowe (więcej na ten temat przeczytasz we wpisie na temat “tajemniczego zmysłu PROPRIOCEPCJI”). Jeśli nie masz pomysłu na takie przewalanki z dziećmi to gorąco polecam książkę Siłowanki – recenzję przeczytasz w ramach cyklu #sensomamapoleca. Rekomendowane zwłaszcza dla tatusiów 🙂

I jeszcze mój ostatni apel. W tej trudnej i wymagającej sytuacji podarujcie swoim dzieciom czas, autentyczną uwagę bez multimedialnych rozpraszaczy. Choćby na 20 minut dziennie. Wiem, że jest ciężko, praca, dom, praca, brak work-life balance, a dzieci dają w kość. Ale bądźcie z nim i dla nich – mimo wszystko! Pobawcie się z nim w takie zabawy, na które zwykle nie ma czasu. Zbudujcie ścieżkę sensoryczną, z tego co macie w domu. Dajcie miskę ryżu do przesypywania i poukrywajcie w nim ulubione zabawki dziecka. Pozwólcie się pobrudzić, a nawet pobrudźcie się razem.🙂 Zróbcie razem gniotki, ciastolinę z marchewki, czy glutka z babki jajowatej 😉 Albo spędźcie ten czas: baraszkując, przytulając się i po prostu ciesząc się sobą.🙂

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

©2020 A.Charęzińska. Wspieranie Rozwoju Dzieci

Skontaktuj się

Zostaw mi wiadomość :)

Wysyłanie

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?

Serwis charezinska.pl wykorzystuje coookies więcej informacji

Ta strona używa cookie i innych technologii. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Zamknij