Jesteśmy aktualnie w samym środku wakacji 🙂 Stąd kilka moich przemyśleń na ten temat. Wiem, że zdarzają się dzieci, które już od urodzenia podróżują z rodzicami na drugi koniec świata. Są też takie, z którymi takie wycieczki nie wchodzą w grę;-) Są dzieci, których preferencje sensoryczne utrudniają życie nomady;-) Często rodzice moich małych pacjentów oraz uczestników zajęć sensorycznych / tych najbardziej wrażliwych czy wymagających/ pytają: jakie wakacje będą  dla nas najlepsze? Tak więc przedstawiam kilka pomysłów / dodam tylko, że oparte są tylko i wyłączanie na moim własnym doświadczeniu 😉

  • A może nad morze 😉

Na zajęcia Smyko-Multisensoryka® uczęszczał Julek, wysoko wrażliwy dwulatek, który bardzo łatwo się przestymulowywał. Wystarczyła gorsza noc, niskie ciśnienie czy głośniejsze dziecko w najbliższym otoczeniu, a chłopak już miał dosyć. Rodzice pojechali z nim nad morze, i po powrocie wróciło inne dziecko 😉 Zmiana w funkcjonowaniu chłopca była tak duża, że trudno było nam w to uwierzyć. Julek bez problemów  uczestniczył w całych (60 minutowych zajęciach),  aktywnie bawił się, eksplorował i współpracował z innym dziećmi. Usilnie dopytywałam rodziców, co takiego się wydarzyło podczas tego wyjazdu… I okazało się, że nic. Nic oprócz codziennego plażowania nad Bałtykiem 😉

Sensorycznym okiem przyjrzyjmy się, jakie doznania zmysłowe wiążą się z „plażingiem” 😉

  • Dotyk – ciepły (gorący) piasek, przyklejające się ziarenka pisaku do skóry, mokra i zimna woda morska, przyjemne w dotyku błocko (do zrobienia na plaży), odkryte ciała na powiew wiatru/ zwykle w ciągu roku zakryte, wycieranie ręcznikiem,  masowanie olejkiem, balsamem z filtrem – zwłaszcza gdy dostaną się do niego drobinki piasku 😉 Stymulacja termiczna, czucia powierzchniowego na którą jesteśmy wystawiani, częściej niż podczas codziennych aktywności.
  • Równowaga – chodzenie, bieganie po piasku, wodzie, unoszenie się na wodzie, walka z falą, pływanie w różnych pozycjach/ na brzuchu i na wznak, nurkowanie pod wodą, skoki z rąk rodzica do wody, pływanie na materacu, pontonie, w kółku, łódce, statku – wszystkie te aktywności stymulują ośrodek równowagi/ nazywany układem przedsionkowym.
  • Czucie głębokie/propriocepcja – pływanie w wodzie, zakopywanie w piasku, obklejanie się błockiem, ścisłe zawijanie w koc/ ręcznik, dźwiganie wiaderka z wodą, piaskiem i błotem, zapadanie się w piasek- czyli aktywności wymagające pracy naszych stawów, mięśni, więzadeł –  stymulujące proprioreceptory.
  • Słuch – uspokajający szum fal, czasami nawet głośny huk, odgłos mew, skrzypienie piasku pod stopami, odgłos syreny okrętowej / blisko portu stymulują słuchowo. Oczywiście w sezonie najbardziej zatłoczone plaże nie będą sensorycznie przyjazne pod kątem bodźców słuchowych, dlatego lepiej wybrać mniej zaludnione miejsce lub wybrać się poza sezonem 😉
  • Wzrok – świtało słoneczne, odbijające się światło słońca w wodzie, przyjemne pomarańczowo/czerwony blask zachodzącego słońca 😉 Dla wrażliwców wzrokowych wskazane będą okulary przeciwsłoneczne oraz czapka lub kapelusz osłaniający oczy, w sytuacji ostrego słońca. W sprawie kolorowych parawanów i masy ludzi na plaży, patrz punkt wyżej 😉
  • Węch /smak– zapach i smak słonej, morskiej wody ;-),  zapach lasu sosnowego gdy zmierzamy na plażę, woń rybki (zarówno świeżej jak i smażonej 😉 i inne kulinarne wonie, na które możemy nie mieć wpływu. Zapach olejków i kosmetyków chroniących przed słońcem 😉 No i kultowe nadmorskie smaki: jagodzianki, lody, frytki i gofry, słynna rybka itp. Na wakacjach zwykle wszystko smakuje inaczej 😉

Tak intensywna, codzienna a przede wszystkim naturalna (najlepiej by było 😉 stymulacja sensoryczna, sprawiła że bardzo wrażliwy, przeciążony układ nerwowy chłopca miał możliwość z jednej strony odpocząć (od wyzwań wielkiego miasta) a z drugiej dobodźcować się potrzebnymi doznaniami sensorycznymi (które trudno uzyskać w inny sposób i w takim połączeniu, jak w naturze;) Do tego sukcesu przyczynili się bardzo uważni i świadomi rodzice, którzy znając  preferencje sensoryczne własnego dziecka/ tzw. profil sensoryczny,  nie ograniczyli mu możliwości eksplorowania, próbowania i stymulacji sensorycznej a wręcz zachęcali do takiej aktywności.

Nie są to tylko moje obserwacje 🙂 Na jednym z ostatnich szkoleń certfikacyjnych, miałam okazję powymieniać się spostrzeżeniami z uczestniczką (fizjoterapeutą z wieloletnim doświadczeniem), która również zauważyła u swoich małych pacjentów pozytywne zmiany w codziennym funkcjonowaniu, po pobycie nad morzem 😉

Tak więc bardzo polecam moim rodzicom morze na wspólny wypoczynek z dzieciakami/ ja osobiście nie jestem fanką urlopu w sezonie nad Bałtykiem 😉 może dlatego, że sama jestem wrażliwcem sensorycznym/. Podobno można znaleźć całkiem ustronne i luźne plaże nad naszym Morzem Bałtyckim (nawet w sezonie 😉

  • Wakacje w stylu Slow –life 🙂

Po prostu pożyć sobie bez pośpiechu, pędu i robienia wszystkiego z zegarkiem w ręku.  Nabyć się sobą i ze sobą 😉 Nie musieć, zatrzymać się i przestać pędzić oraz wszędzie się spieszyć. Zauważyłam, że moje dziecko poganiane zamienia się w dziką bestię ;-), no ale przecież ja mam tak samo 😉

Wielu rodziców zauważa ogromną zmianę na plus w funkcjonowaniu i zachowaniu dzieci właśnie podczas takich urlopów w wersji slow 😉 Rozregulowane maluchy często wyciszają się, są spokojniejsze, lepiej śpią, więcej jedzą, są bardziej radosne a mniej marudzą.

Oczywiście niebagatelny wpływ na funkcjonowanie naszych maluchów, ma nasza kondycja psychiczna.  Spokojny, zrelaksowany i wypoczęty rodzic , który zwalnia własne tempo = spokojniejsze, bardziej zrelaksowane i wyciszone dziecko.  W sytuacji odwrotnej, niestety nie  wspieramy niedojrzałych procesów regulacji u naszych dzieci.

Dochodzą do tego oczywiście ogromne pokłady czułości i bliskości, czas na nabycie się razem, podążanie za dzieckiem i jego potrzebami, wspólna zabawa, zabawa i jeszcze raz zabawa … Na którą w końcu mamy czas, a przynajmniej powinniśmy 😉 To taki specjalny czas z dzieckiem w wersji  totalnej 😉

Specjalny czas to sformułowanie z Pozytywnej Dyscypliny/ czyli metody wychowawczej opartej na szacunku i miłości. Zgodnie z założeniami tego podejścia, każdy z rodziców powinien spędzać z dzieckiem tzw. „specjalny czas” – to właśnie wakacje/ urlop z dzieckiem/dziećmi są tym specjalnym czasem ale w wersji MAXI. 

Dlatego zachęcam do spróbowania takich wakacji, u nas sprawdzają się znakomicie 😉

  • Działking

W moim pierwszym wpisie dotyczącym sensorycznych zaleceń na wakacje (przeczytasz tutaj) obiecałam, że opiszę moje wakacje z piekła rodem 😉 Tak więc… Wymyśliliśmy sobie z Klawym Tatą wyjazd w Bieszczady, taki jak najbardziej z dala od cywilizacji i zasięgu – miało być sielsko i anielsko;-)  Tylko zapomnieliśmy o tym, że jedzie z nami bardzo temperamentna dwulatka ( w samym epicentrum kryzysu rozwojowego zwanym potocznie jako „bunt dwulatka”).  Dziecko delikatnie mówiąc słabo zniosło nasze tempo wędrówek, zmiany miejsc noclegowych, powrotu do czasów peerelu / brak huśtawek, trampolin, czy chociażby kawałka piaskownicy;-) Zamieniło się wiecznie marudząco-jęczącego potwora, którego codziennie wieczorem , po bardzo długim usypianiu, mieliśmy ochotę wystrzelić  w piękne, rozgwieżdżone, bieszczadzkie niebo… 😉 Po kilku dniach męki i stanie przedzawałowym mojego małżonka, zrewidowaliśmy nasze plany i pojechaliśmy na piękną kwaterę z cudownym placem zabaw, bawialnią, psami, kotami, kurami, innymi dziećmi i zasięgiem. Proces odtruwania, trwał jeden dzień i już po 24 godzinach mieliśmy cudowną, wyluzowaną , uśmiechniętą i rozkoszną dwulatkę 😉

Dlatego nasze wakacje od tamtego czasu spędzamy na działce na wsi, gdzie mamy cały przegląd huśtawek i bujadeł (jestem terapeutą SI więc to zobowiązuje), trampoliną, basenami, kuchnią błotną i całą furą różnych dziecięcych skarbów 😉 Jedynym miejscem jakie jestem w stanie zaryzykować  w kwestii wakacyjnej jest morze i plaża, a pomysły o weekendowych/rodzinnych  wyjazdach w celu pozwiedzania Krakowa czy Gdańska mój małżonek dość szybko wybija mi z głowy 😉

Działking u nas jak do tej pory okazał się najlepszą i najbardziej przyjazną formą odpoczynku rodzinnego 😉 Oczywiście działking w wersji slow, w przepięknych okolicznościach przyrody.

A jaka tam Twoje wakacje z dziećmi? Masz na nie jakiś sprawdzony patent?

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Skontaktuj się

Zostaw mi wiadomość :)

Wysyłanie

©2018 A.Charęzińska. Wspieranie Rozwoju Dzieci

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?

Serwis charezinska.pl wykorzystuje coookies więcej informacji

Ta strona używa cookie i innych technologii. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Zamknij